![]() |
||
|
|
Moto Sraz - Zemplinska Sirava
Tu zobaczysz galerię z wyjazdu Ten wyjazd planowaliśmy juz od zimy, gdyż znajomi, którzy byli na tym zlocie w ubiegłym roku zachwalali go jak tylko mogli. Wybraliśmy się zatem na Zemplinska Siravę w składzie: Doktorek, Bebe, Brzezik, Mała, Ostry, Krzysiek, Stówka, SQ8BWH, Zybi, Stary Stówka. Ja i Bebe dojechalismy wyruszaliśmy z Sanoka ok 17 w piątek, reszta składu miała dojechać na miejsce później. Ruszyliśmy w drogę przez przejście graniczne w Radoszyce-Palota czynne w Bieszczadach od stycznia 2005r. Był to nas pierwszy przejazd przez granicę w tym miejscu ale zostaliśmy mile zaskoczeni szybką odprawą graniczną no i wspaniałymi zakrętami oraz widokami które rozpościerały sie z drogi :) W Słowacji drogi to już bajka w porównaniu z tym co u nas. Jedziemy przez Medzilaborce, mijamy muzeum króla Pop Artu - Andy Warhola, które będziemy zwiedzać w drodze powrotnej. Kierujemy się na Humenne malowniczą drogą ze spokojnymi zakrętami i ekstra nawierzchnią. Widoki ładniutkie i pogoda wspaniała, chociaż gdzieś na zachodzie widać ciemne deszczowe chmury. Na szczęście jedziemy na południe i deszczu nie zastajemy na swojej drodze. Przejeżdżamy przez Michalowce i kierujemy sie dwupasmówką na Zemplinska Siravę. W drodze mijamy dwóch policjantów na motocyklach BMW, którzy zatrzymali jakiegoś motocyklistę. Jedziemy więc spokojnie tak aby nie dostać żadnej „pokuty”. Przed bramę zlotową docieramy przed 19, stawiamy moto na poboczu i czekamy na Ostrego i Krzyśka, którzy mają przyjechać około 20-21 godziny. Czekając oglądamy co za sprzęty wjeżdżają na teren zlotu (a raczej kilku ośrodków wypoczynkowych gdzie cała impreza się odbywa). Trochę zadziwia nas to jakimi motocyklami jeżdża ci Słowacy, bo większość to ścigawy z górnej półki, głównie różne CBR-y. Niby kraj w którym średnia zarobków jest mniejsza niż w Polsce ale u nas na zlotach nie ma takiej przewagi nowiutkich sprzętów. No cóż, taki już jest ten kraj i pewnie jeszcze nie jeden raz nas zadziwi i zaskoczy. Na zlot przyjeżdża także dużo motocyklistów z Polski głównie z Podkarpacia, Roztocza i Małopolski. Przed 21 przyjeżdżają Ostry i Krzysiek. Chłopaki motocykle mają upaprane błotem, gdyż zaskoczył ich mały deszczyk na trasie. Więc trud czyszczenia chromów poszedł im na marne. Razem ruszamy w tłum ludzi i motocyklistów szukać miejsca na rozbicie namiotów. Kręcimy się po okolicy i w końcu znajdujemy przytulne i spokojne pole namiotowe niedaleko głównej sceny. Reszta ludzi przyjeżdża dopiero po północy. Po rozbiciu namiotów ruszamy na koncerty i na plac gdzie co chwila ktoś pali gumę. Czas mija nam szybko przy słowackim piwie, muzyce koncertów i odgłosach palonej gumy. Należy tu wspomnieć i sex show, który był całkiem przyjemny dla oka :) Dwie ładne i zgrabne panienki prężyły sie w strojach pielęgniarki i w sexownej bieliźnie przed publicznością, która jednak jakaś taka inna niż w Polsce. U nas przy takim show, to krzyki i jęki takie słychać by było że szok, a tam nic! Kobitka się rozebrała jak ją Pan Bóg stworzył, wypięła się do publiki a ci nic! Potem sobie poszła i zaczął grać jakiś zespół. Tyle. Zero emocji i wrzenia tłumu. Jednak człowiek tęskni czasem za Polską żywiołowością. Po powrocie do namiotów około godziny 3 nad ranem jeszcze zrobiliśmy sobie małą pogawędkę, którą niektórzy z nas zakończyli rano :) Po przebudzeniu sie postanowiliśmy dzień spędzić na plaży gdyż żar z nieba lał sie nieziemski. Stówka z bratem po perturbacjach w markecie zakupili markowe ciapy i spodenki do kąpania i trochę poźniej dołączyli do nas. Potem robimy przejażdżkę dookoła jeziora i małe zakupy w Michalovcach. Wieczorem znowu koncerty, konkursy, palenie gumy itp. Czyli standardowy, zlotowy wieczorek. Koniec imprezy doskonale uświetniły wspaniałe sztuczne ognie rozjaśniające niebo nad jeziorem. W drogę powrotną wyruszamy okrężną trasą w niedzielę rano. Jedziemy przez Jasenov, Sobrance w kierunku Ubli w Słowackich Bieszczadach. Droga ładniutka, równa z ciekawymi zakrętami, czyli to co lubimy najbardziej :) Kolejne kilometry upływają nam szybciutko tym bardziej że widoki dookoła wspaniałe i pogoda dopisuje cały czas. W miejscowości Dubrava mamy małą awarię motocykla Stówki. Nie możemy wykręcić świec kluczem z motocykla i mamy kłopot. Pomaga nam jednak miejscowy dziadziuś, który prowadzi nas do miejscowego mechanika typu „złota rączka”. Pożyczamy od niego klucz ale okazuje się że nie pasuje. Potem mechanik sam przyjeżdża do nas swoim busem i własnoręcznie sprawdza stan rzeczy. Po chwili zastanowienia odjeżdża i wraca z pospawanymi 2 kluczami z których zrobił jeden pasujący właśnie do motocykla. Odkręcamy i czyścimy wszystkie świece i po chwili motocykl odpala bez problemu :) Dziękujemy dziadkowi i mechanikowi, który nie chce pieniędzy za pomoc. Dodam iż jest niedzielne przedpołudnie a gość poświęcił nam ponad godzinę czasu i trochę sprzętu zużył na klucz który zostawił Stówce na pamiątkę. Chłopaki wrzucili mu jednak do auta skromną zapłatę i podziekowali radośni. Jak widać Słowacy to również przyjazny słowiański naród, no i dobrze. Aż strach pomyśleć co by było w takiej sytuacji np. w Niemczech. Ale nic, siadamy i jedziemy dalej i za Ublą skręcamy w drogę do Uluća. Po kilkunastu kilometrach jednak kończy się asfalt i rezygnujemy z jazdy po wertepach. Wybieramy drogę przez Kalną Roztokę do Stakcina. Droga ładna z ciekawymi widokami. Dalej jedziemy przez Humenne do Medzilaborec gdzie zwiedzamy Muzeum Sztuki Współczesnej im. rodziny Warholów. Następnie wracamy przez przejście graniczne Palota-Radoszyce do Polski. Uciekając przed burzową chmurą zatrzymujemy sie na stacji paliw w Sanoku gdzie ubieramy stroje przeciwdeszczowe firmowe i patentowane przez Stówkę :) Po chwili na niebie ukazuje sie śliczna tęcza i rozmawiamy sobie tak o tęczach i dochodzimy do wniosku że każdy ma swoją tęczę! Jeszcze tylko mały obiadzik u Agatki na działce i rura do domu!
Wyjazd udany, pogoda wspaniała, impreza także, ludzie zajebiści! Za rok powtórka! Andy Warhol , król pop-artu Andy Warhol urodził sie jako Andriej Warhola w Pittsburgu w 1928r. Jego rodzice byli Łemkami z Mikovej, wioski niedaleko miasteczka Medzilaborce. Matka Julia z którą późniejszy guru pop-artu był mocno związany przez całe życie robiła kwiaty z bibułki i puszek po konserwach oraz kolorowe pisanki łemkowskie. W 1942r, tym samym, w którym zmarł jego ojciec Andriej podpisał sie pierwszy raz pod swym dziłem jako Andy Warhol. Po studiach na wydzile malarstwa i designu ruszył na podbój Nowego Jorku. Od razu zaczął zdobywać nagrody krytyki, a w 1952 r na swej pierwszej indywidualnej wystawie zaprezentował iliustracje do utworów Trumana Capote’a. Sprowadził do Nowego Jorku swoją matkę, z którą mieszkał aż do jej śmierci w 1971 r. (podobno rozmawiali tylko po łemkowsku). Nieznany publiczności prywatny Andy Warhol był silnie uzależniony od matki i regularnie chodził do cerkwi unickiej. Jego głośny aseksualizm, introwertyzm i lęk przed ludźmi pogłebiły sie jeszcze po nieudanym zamachu pewnej feministki na jego życie. Równocześnie przez całe lata 60-te XX wieku Warhol był niekwestionowanym królem pop-artu. Od początku kariery miał niezwykłe wyczucie i rozeznanie w kulturze masowej – trafnie przewidywał i współtworzył nowe trendy w sztuce. W 1963 r. założył słynne studio Factory – fabrykę sztuki, przez którą przewijali sie awangardowi malarze, filmowcy i muzycy, na czele z legendarną grupą Velvet Underground. Pod maską milionera, zblazowanego artysty w srebrnej peruce krył się człowiek znikąd, który rozdawał czeki bezdomnym, uwielbiał zakupy na pchlim targu, szanował klasykę i nie lubił sztuki współczesnej (obraz Picassa znaleziono pod wanną w jego łazience). W 1980 r. miał prywatną audienckję u papieża Jana Pawła II, a w latach 1985-1987 prowadził własny 15-minutowy program w MTV. Zmarł 22 lutego 1987 r. nigdy nie ujrzawszy zdjęć z kraju rodziców, które polecił zrobić bratu Johnowi. Ten dołożył starań aby w Medzilaborcach powstało muzeum Warhola i jego rodziny.
|
|
|
All rights reserved by Roztoczeriders.com Designed by Doktorek
|
||