Strona główna



Forum
O nas

Malujemy
Nasza Ekipa
Nasze Galerie

Nasze Wyjazdy
Nasi Przyjaciele

Linki
Poradnik
Turystyka
Fotki z drogi
Kalendarz zlotów



Księga Gości


roztoczerider@o2.pl

 

Bieszczady, Słowacja

 

Wszystkie zdjęcia w galerii

Trasa: Samsonówka - Przeworsk - Dynów - Sanok - Ustrzyki Górne - Sanok - Barwinek - Śvidnik - Preśov - Śpisski Hrad - Preśov - Bardejov - Śvidnik Barwinek - Komańcza - Zagórz - Sanok - Samsonówka.

Data: 11-15 wrzesień 2004.

Przebieg: ok. 750 km

Ekipa: Doktorek, Bebe, Buras, Żaba

     No w końcu!!! Po wygranej przez Bebaska Kampanii Wrześniowej postanowiliśmy wybrać się na ostatnią w tym sezonie motocyklową eskapadę. Jako cel obraliśmy Bieszczady. Poza tym ja z Bebaskiem mieliśmy jeszcze pojechać na Słowację aby zwiedzić jeden z największych zamków w Europie. Okazało się, że taki wyjazd pasuje również Burasowi i Żabie. Więc we trzech wyjechaliśmy w piękne wrześniowe sobotnie południe w kierunku Sanoka gdzie mieliśmy zabrać Bebe i ruszyć dalej. Po drodze dołączył się do nas motocyklista z Bydgoszczy - Łukasz. Jak się potem okazało przed miesiącem kupił sobie moto i jechał tak przed siebie, bez celu. Powiedzieliśmy, że gonimy w Bieszczady i jak chce to może jechać z nami. Zgodził się i razem pojechaliśmy do Sanoka. Pogoda wymarzona. Cieplutko i  bezwietrznie. W Sanoku krótka przerwa na soka i gdy Agata się spakowała, ruszyliśmy przez Lesko i Cisną do Ustrzyk górnych. Jechało się super po równym jak stół asfalcie "Dużej Pętli Bieszczadzkiej". Niebo słoneczne i prawie bezchmurne, i tylko z winkla w winkiel. Po prostu bajka. Zresztą kto kadził po bieszczadzkich zakrętasach, ten wie o co chodzi. Tylko na niektórych serpentynach trzeba było spokojnie jechać, bo na jezdni leżało mnóstwo drobnych kamyczków, najprawdopodobniej po opadach deszczu, który je wypłukał z pobocza. Ale poza tym cała jazda to czysta przyjemność. Na miejscu byliśmy około godziny 16. Łukasz z Bydgoszczy odłączył się od nas, ponieważ chciał jeszcze trochę tych Bieszczadów zwiedzić, a w poniedziałek do pracy. Pożegnaliśmy się i zaczęliśmy miejsca na spanie. Po chwili poszukiwań znaleźliśmy przytulny i tani nocleg (15zł) w drewnianym domku obok kościoła:) Rozpakowaliśmy bagaże i głodni ruszyliśmy rzucić coś na ruszt. Ustrzyki we wrześniu nie są tak zapełnione jak w czasie wakacji. Ludzi znacznie mniej ale klimat jak zawsze niepowtarzalny i po prostu bieszczadzki. Po zaspokojeniu głodu czas na browar. Jeden, drugi, trzeci... Zmiana lokalu, następny, następny... 4 rano. Budzą się wszyscy na głos otwieranej przez Agatę butelki z woda mineralną. Kilka chwil śmiechu, zaspokojone pragnienie, kac oddalony, śpimy dalej. Obudziliśmy się około 8, ale do 9 cały czas nasz pokoik grzmiał śmiechem. Wiadomo - po upojnej nocy głowy są weselsze niż zwykle. Po małym sniadanku w domku, poszliśmy napić się czegoś ciepłego do baru. Przed 11 Buras i Żaba pojechali do domu, a ja z Bebaskiem postanowiliśmy pochodzić po górach. Wyszliśmy z  Ustrzyk czerwonym szlakiem na Tarnicę, następnie, Krzemień, Halicz, Rozsypaniec i koniec w Wołosatem. 8 godzin ciągłej wędrówki, zmęczeni niesamowicie wróciliśmy do domku. Wieczorem uroczysta kolacja z pstrąga z okazji naszych zaręczyn (Oświadczyłem się Bebaskowi na Haliczu. Byliśmy sami, przytuleni do siebie, bo wiało jak cholera. Przed nami niesamowita dolina, widok na Ukrainę i słońce chylące się ku zachodowi... przez chwilę świat dla nas nie istniał, a czas się zatrzymał, byliśmy tylko my, nic więcej.) Następnego dnia weszliśmy na Wielką i Małą Rawkę oraz na Krzemieniec – miejsce gdzie stykają się granice trzech państw: Polski, Słowacji i Ukrainy. Widoki przepiękne i nie do opisania. Trzeba zobaczyć, bo słowami trudno byłoby to wszystko wyrazić. Wieczorem wyruszyliśmy z Ustrzyk przez Czarną i Polanę do Soliny. Tam krótki spacer po zaporze w blasku zachodzącego słońca i powrót do Sanoka. U Agaty odpoczęliśmy jeden dzień aby nasze nogi mogły się chociaż trochę zregenerować przed wyjazdem na Słowację. Rano pobudka, pakowanko i eeeepa w kierunku granicy. Kraj opuszczamy w Barwinku, bez żadnej kolejki i utrudnień. Potem prawie pustymi słowackimi drogami goniliśmy przez Śvidnik, Preśov do Spisskiego Hradu. Ogromny zamek, położony na wysokim wzgórzu widać już z daleka. Naprawdę robi duże wrażenie. Przed zamkiem parking, na którym uwzględnia się motocykle! (ciekawe czy gdzieś w Polsce robi się podobnie???) Cena 20 SK za cały dzień. A więc taniocha, na nasze ok 2,30zł. Bilet wstępu na zamek to 30 SK (ulgowy) 80 SK-zwykły. Zwiedzanie ruin zajęło nam ponad 2 godziny, ale naprawdę jest gdzie chodzić jak również odpocząć. Polecam zwiedzenie muzeum znajdującego się w ruinach i wejście na wieżę zamkową. W muzeum eksponaty broni, armaty, zbroje rycerskie, sala tortur i żadnych strażników czy personelu. Po prostu swobodnie sobie chodzisz robisz zdjęcia i zwiedzasz. Żadnych dodatkowych opłat za fotki. Fotografowanie, jak w każdym muzeum obowiązkowo – bez lampy!!! Po zwiedzaniu odpoczęliśmy na dziedzińcu przed zamkiem, a następnie wróciliśmy na parking do naszej XJ-ki. Przygotowanie do trasy i w drogę! Wyjechaliśmy w kierunku Preśova a potem skręciliśmy na Bardejov. Polecam zobaczyć malowniczy rynek w Bardejovie, który jest wpisany na listę zabytków UNESCO, podobnie zresztą jak zamek Spissky Hrad. Trafiliśmy jednak na jakieś święto i prawie wszystko było pozamykane, tak więc nie mogliśmy spróbować jakiejś oryginalnej słowackiej potrawy. No nic, co się odwlecze, to nie uciecze. Może następnym razem. Z Bardejova ruszyliśmy w kierunku granicy. Jeszcze tylko małe zakupy w przydrożnym markecie i już z pełnym i dzwoniącym kufrem wracaliśmy do kraju. Po przekroczeniu granicy w Barwinku skręciliśmy w drogę do Komańczy. Do Sanoka wracaliśmy wśród malowniczych podkarpackich pejzaży. Wieczorem dotarliśmy na miejsce i udaliśmy się na zasłużony, długi sen.

Jeśli chodzi o krótkie podsumowanie wyjazdu, to gorąco polecam Słowację na wyjazd motocyklowy. Ruch jest mały, drogi dobre i widoki niezapomniane. A poza tym jest taniej niż w Polsce. Paliwo w cenie podobnej jak u nas, z tym że można kupić tańszą benzynę 91-oktanową.

 

Doktorek

 

 

 

Powrót

 

 

 

All rights reserved by Roztoczeriders.com

Designed by Doktorek