Strona główna



Forum
O nas

Malujemy
Nasza Ekipa
Nasze Galerie

Nasze Wyjazdy
Nasi Przyjaciele

Linki
Poradnik
Turystyka
Fotki z drogi
Kalendarz zlotów



Księga Gości


roztoczerider@o2.pl

 

Alpen Tour 2007 by Fazerki

 

Nasz od dawna planowany wyjazd w Alpy wreszcie doszedł do skutku . Ze względu na brak czasu nie mogliśmy wyjechać w czasie  wakacji i zaplanowaliśmy wyjazd na 2 - 3 tydzień września . Pierwotnie mieliśmy zwiedzić trasę widokową Hochgrossglocknerstrasse ,  doline  Wachau    i pokręcić się po okolicy Salzburga . Jednak prognozy pogody zmusiły nas do zmiany trasy i do ucieczki z Austrii na 2 dni do Włoch , by przeczekać chłód i opady w cieplejszym miejscu , i do opóżnienia o 4 dni. Ostatecznie wyjechaliśmy z domu we środę 13 09  . By mieć czas na zwiedzanie okolicy , a nie tylko nawijać kilometry , trasy dzienne to 250 - 450 km . I tak po 1 dniu nudnej trasy dotarliśmy w Czechach pod Austriacką granicę i nocowaliśmy w hoteliku  w miasteczku Drnholec , którego nazwy nie wymienię , gdyż nie jest tego wart  . We czwartek zaraz po śniadaniu pojechaliśmy w kierunku Salzburga , gdzie przejechaliśmy wzdłuż Dunaju  doliną Romantikstrasse bez pośpiechu , by móc podziwiać to , co w tym miejscu oferuje natura . Jest tak ładnie , że w powietrzu wręcz wisi romantyzm .  Po całodniowym " spacerze "docieramy nad jezioro wolfgangseeee  do miasteczka Sankt Gilden , gdzie urodziła się matka Mozarta , gdzie spaliśmy w hotelu Bachwirt prowadzonym przez polaków . Kucharz  Franz jest zły , to po polsku mówi tylko dzień dobry i wszystkie znane mi wulgaryzmy i kilka nowych . Piątek przeznaczyliśmy na zwiedzanie Salzburga . Zwiedziliśmy Opactwo Stiff Melk , Twierdzę Hochensalzburg , Zamek Hellbounni ,  Ogrody Mirabeli   . potem kolacja przyrządzona przez Franza i czas na odpoczynek . W sobotę rano ruszyliśmy na południe by zrealizować jedno z najważniejszych założeń z wyprawą związanych -- przejazd Hochgrossglockneralpenstrasse  . Drogowskaz o wzniesieniu 13% na odciku 33km robi wrażenie . Nawierzchnia równa , droga bardzo kręta i czasem pojawiają się barierki od strony zbocza . Całą drogę przebywamy na II biegu ( czasem zapinamy I bo zakręt jest ciaśniejszy niż promień skrętu VFR ) Za to widoki zapierają dech w piersiach . Ok 1500 mnpm zatrzymujemy się na parkingu by się cieplaj ubrać , bo temperatura zbliża sie do 10 stC Im wyżej - tym chłodniej  ,  pojawił się śnieg na poboczu , który topniejąc zalewa całą szerokośc drogi . Na 2369 mnpm zatrzymujemy się na Nationalparkplatz by odpocząć i nacieszyć się widokiem otaczających nas ośnieżonych szczytów . Silnik VFR pracuje inaczej a na wolnych obrotach zaczyna gasnąć . Nie zważając na to kierujemy sie na taras widokowy Edelweisspitze parkplatz   , dokąd prowadzi droga z kostki granitowej , która w połączeniu z wodą z topniejącego śniegu czyni z drogi lodowisko .
Tutaj II bieg nie  jest potrzebny , jedziemy głównie na jedynce , wyprzedzając czasem samochody , które jada tak wolno , że równowagę utrzymać trudno . Wentylator chłodnicy pracuje non-stop , nawierzchnia śliska , zakręty bardzo ciasne na szczęście profilowane do wewnątrz , za to zamiast barierek są betonowe słupki , wskutek czego mimo 6stC Crazy sie spociła z wrażenia  Wyjechaliśmy z chmur i oczom naszym ukazał się widok , który wart był tej drogi . Po dojechaniu dotarasu widokowego 2571 mnpm słońce świeciło intensywnie i mimo tych 6 stC zdjąłem kurtkę . Widoków tamtejszych opisywać nie próbuję , bo się nie da . Nacieszywszy się widokiem pojechaliśmy na lodowiec . Droga oczywiście pokręcona jak chińska literka , śnieg na poboczu , a my dalej suniemy drogą widokową w kierunku lodowca Pasterze . Nad samym lodowcem kierujemy się na parking dla bikerów , potem kierujemy się do poręczy tarasu widokowego i .... widok znowu zapiera dech w piersiach . Jest to dziura między stromymi górami , gdzie na zboczu leżący potężny jęzor lodowca długości 10 km sięga dna tej doliny ,  stojący człowiek jest widoczny jak mrówka na chodniku podczas spaceru  Zmęczeni drogą i upojeni wrażeniami z pobytu postanawiamy zrobic przerwe na kawke z deserem na tarasie by ochłonąc  i powoli kierować się do następnej bazy noclegowej  w poblizu granicy włoskiej . Przed wieczorem docieramy do hotelu , gdzie standard 3 gwiazdek delikatnie łechce nasze ego i czujemy sie mocno dowartościowani  Prognozy dla Austrii na najbliższe 3 dni są  złe i postanawiamy wygrzać się na włoskim piasku odwiedzając znajomych ,  którzy pojechali na wczasy w okolice Rimini .     Rano po śniadanku i kawce wyruszamy , by zrobic znajomym niespodziankę , a że dystans dość duży nie ociągamy się zbytnio . Dalej droga jak droga - widoki się skończyły teraz tylko pola , pola i nuda . Po obiedzie docieramy do Rimini , gdzie zmęczeni , popijając kawkę w centrum dzwonimy do tych znajomych , by ucieszyć ich naszym widokiem .  Przez telefon dowiadujemy się , że oni nie mieszkają w samym Rimini - lecz obok . 100 km na północ .  Tak więc czeka nas powrót drogą , którą przyjechaliśmy , tylko że w niedzielę o tej porze są tam korki .
Korki po kilka km każdy , 30stC i zmęczenie niemal całodziennym siedzeniem w siodle daje się we znaki . Skuteru i małe moto zwinnie lawirują między samochodami . Dochodzę do wniosku -  Oni mogą  - ja też . Po chwili wyprzedziło nas lewym pasem kilka dużych moto i ruszyliśmy za nimi w pościg . Jazda lewym pasem dwukierunkowej drogi za podwójną ciągłą linią , 100km/h , widząc jadące z naprzeciwka samochody - niecodzienne uczucie . Dodatkowo nikt z jadących z przeciwka nie mruga światłami , nie trąbi nawet tylko zjeżdżają  do swej prawej krawędzi robiąc nam miejsce . Teraz jest o wiele szybciej , a pęd powietrza ochłodził nas nieco , niestety Crazy była zbyt zmęczona a raczej wk...iona  dodatkową drogą , by zrobić zdjęcia . Nad wieczorem docieramy do Lido di Spina , bierzemy hotel na 2 noce  i po kolacji padamy na łóżka wykończeni . Pobytu we Włoszech przy 30 stC opisywać nie trzeba . po 1 dniowym odpoczynku ruszamy w drogę powrotna z " międzylądowaniem " nad jeziorem Garda Następnie kierujemy sie do znanego nam już hotelu CiS w kartitsch . Jak to bywa powrót nie jest tak miły , do tego brudne drogi i upał nie do zniesienia . Pa dojechaniu w dolomity ochłodziło sie znacznie , wróciły nam humory i Crazy znowu robi zdjęcia . Wracamy w to samo miejsce , lecz inną drogą , gdzie widoki są również atrakcyjne i zaskakuje połączenie wiaduktów z tunelami , torami kolejowymi i rzeka .Wracamy drogą wzdłuz autostrady i widzimy ją to z jednej to z drugiej strony , a skały wiszą grożnie nad pasem ruchu . Popołudniu docieramy do hotelu , zostawiłem crazy w pokoju i pojechałem " polatać " sobie . Niestety zaraz po zachodzie słońca temperatura 5stC zapędziła mnie do hotelu .
Następnego dnia kierując się na Salzburg postanowilismy skorzystać z przeprawy przez góry pociągiem , następnie wracamy romantikstrasse do Sant Gilden  . Kucharz Franzi jest uśmiechnięty i rozumie już po polsku  , bo szefowa wróciła .
Następnego dnia rano wjazd kolejką na Zwolferhorn , potem zakupy pamiatek i droga na Drnholec . Jak tylko góry zostały  za nami znowu humory nas opuściły . Nocleg w czechach i następnego ranka powrót do domu .
Zaraz za polską granicą uderzyło w nas chamstwo i złośliwość kierowców samochodów i w tym momencie zdaliśmy sobie sprawę , że ostatnie 3000 km pokonaliśmy jako pojazd niemal uprzywilejowany ,po drogach bez dziur i kolein  a teraz czas walczyć o przetrwanie .
Na obiad wróciliśmy do domu , gdzie czekała na nas stęskniona córeczka .

 

PODSUMOWUJĄC
Zwiedzone ( raczej liźnięte ) 3 kraje
zakres temperatur 5 - 31 stC
Różnica poziomów 0 - 2571 mnpm
dystans 3680 km
czas trwania 11 dni
zużycie paliwa ok 200 litrów
wrażenia pozostaną na zawsze  

 

 

 

 

Powrót

 

 

 

All rights reserved by Roztoczeriders.com

Designed by Doktorek