![]() |
||
|
|
Kuciki i Słowacja 2006
Planowany wyjazd od jakiegos czasu wypada nam akurat wtedy co zlot w zdyni ale zapada klamka- jedziemy gdzie indziej. Planowany wyjazd w piatek kolo godz 18. Wszystko spakowane, ale wpadlo mi do glowy zagladnac pod siedzenie na bezpieczniki [przezornie] i tu problem. Zgubilem gdzies srubke od zatrzasku do siedzienia i nie da sie go zdjac. Po 20 minutowej walce wkoncu zagladam gdzie trzeba i mozemy jechac, tankowanie i ruszamy w kierunku Malca [miejscowosc ok 30km za Wadowicami, niedaleko Zywca] na nocleg u rodziny. W jasle 1 kontakt z policja. Przed oczyma staje mandat 500zl i 6 pkt za wyprzedzanie na miescie [na pasach i skrzyzowaniu przy ograniczeniu 40km/h, w dodatku nauke jazdy]. Jakos udaje sie wyblagac upomnienie i lecimy. Pogoda zaczyna sie gwaltownie pogarszac i za jaslem juz jedziemy w deszczu. Robi sie ciemno i dopiero kolo Nowego Sacza przestaje padac. Gdzies w miedzy czasie padaja mi zarowki od swiatel z tylu i przymusowy przystanek na wymiane. Ujezdzamy ok 20 km i znow zaczyna padac i tak pedzimy mokrzy az do Ket. Ok 23 wkoncu docieramy na miejsce po 260 km drogi z tego 200km w deszczu.
W sobote szuszymy reszte ciuchow, myjemy moto i zwiedzamy okolice na rowerach, a po obiedzie jedziemy przez Porabke, Zywiec na przejscie ze Słowacja w Korbielowie. W Porabce jedziemy na gore Żar pod zakaz [elektrownia ze sztucznym jeziorem na szyczycie] ale pech chce ze w polowie drogi stoi radiowoz ktory trzepie wszystkich jadacych w gore i w dol i znow 500 zl i 4 pkt, ktore zamieniamy po kilku minutach na upomnienie, ale musimy zawrocic nie cieszac oczu widokami z gory. Zjezdzamy na dol, tankujemy i lecimy na Korbielów. Po kilkunastu kilometrach za granica robimy zdjecia pieknego zamku Oravskiego zbudowanego niegdys na szlaku handlowym, na skale wapiennej. Nie zwiedzamy z braku czasu. W Zilinie wskakujemy na autostrade i grzejemy w kierunku Popradu, z pieknym widokiem na tatry po lewej stronie. Kilkanascie km przed miejscem docelowym skrecamy na Strebskie Pleso, Stary Smokowiec poogladac gory z bliska. W strebskim plesie droga prowadzi na wysokosci >1200 mnpm, co juz daje sie odczuc na pracy mtocykla. Na miejsce docieramy ok 19. Wykonuje kilka telefonow do kwater znalezionych na necie ale nigdzie nie ma miejsc albo na jedna noc nie chca. Desperacko szukamy i po 20 znajdujemy wkoncu pensjonat kawalek od centrum Popradu. Dosc mila portierka odrazu proponuje garaz skoro motocyklem przyjechalismy, rozpakowywujemy sie i idziemy na na cos %. Niestety nigdzie nie maja slodkiego wina tylko "suche" czyli wytrawne, wiec raczymy sie browarkiem.
W niedziele pakowanie i wypad na kilka godzin do AquaCity na cieple baseny. Z wydadu na gory rezygnujemy z braku czasu [znowu]. Zadowoleni wyjezdzamy po 15 w kierunku domu. Po drodze zwiedzamy potezne ruiny zamku w Spiskim Hradzie. Zamek robi niesamowite wrazenie juz z drogi. Wybudowany na szczycie gory jest widoczny z odleglosci klikunastu km. Wewnatrz znajduje sie muzeum i mase bylych przejsc, komnat, murow i baszt do zwiedzania. Ok godz 17 jedziemy dalej w kierunku domu, przejezdzajac po drodze przez tunel o dlugosci 2500m na drodze miedzy levocza a presovem. Za levocza znow przygoda z policja. Standardowo - zatrzymuja nas i mowia ze mielismy na miescie 81km/h. Twierdzi ze radar stal. Wszystko ok ale ja nie jechalem wolniej przez cale miasto niz... 100km/h. Pokazuje ze niby nie mam zadnych pieniedzy oprocz garsci 1,2 i 5 koronowek w portfelu. Policjant chyba lapie sie na to i nie daje "pokutu", ale kaze jechac dalej powoli. Ok godz. 19 docieramy do barwinka.
Ogolnie wyjazd bardzo udany, choc koniecznie wrocimy jeszcze w tamte okolice ale z celem wyprawy - stary smokowiec i strebskie pleso i wyjscie w gory. Widoki przepiekne, zakrety swietne ale czasu za malo by wszystko ogarnac. Podsumowujac: Trasa na upartego do objechania w 1 dzien, do zwiedzania 2 dni to stanowczo za malo. Koszt wyjazdu to ok 450zl z paliwem na 2 osoby, 850 km przejechanych.
PS: Na slowacji strasznie trzeba uwazac na autobusy wyjezdzajace z zatoczek - pchaja sie na chama, bez kierunku i szacunku. Raz widzialem jak slowacki motocyklista ledwie zdazyl zrobic unik, a w niedziele sam ledwo wyrobilem.
|
|
|
All rights reserved by Roztoczeriders.com Designed by Doktorek
|
||